14 lat Funduszy Europejskich

Mazowsza nikt nie zatrzyma

W obecnej perspektywie finansowej jesteśmy na półmetku wdrażania środków europejskich. Wszystko jest w toku, trwa. Natomiast poprzedni okres programowania obfitował w wiele działań, które zostały wykonane, pomimo napotykanych dużych problemów – zarówno organizacyjnych, jak i finansowych. Beneficjenci bardzo się starali i osiągnęli sukcesy – mówi Wiesław Raboszuk, wicemarszałek województwa mazowieckiego.

Polska jeszcze przed przystąpieniem do Unii Europejskiej korzystała z funduszy przedakcesyjnych (PHARE, SAPARD). Czy wchodziliśmy do UE jako dobrze przygotowany „uczeń”, czy korzystania z Funduszy Europejskich uczyliśmy się „w biegu”?

Zanim Polska przystąpiła do Unii Europejskiej, podjęła intensywne starania i działania, aby wejść do tego zgromadzenia jako świadomy i dobrze przygotowany członek. Oczywiście, musieliśmy dostosować polskie prawo do wymogów unijnych. To był warunek sine qua non, wypełnienie go było więc obligatoryjne. Włożyliśmy wiele pracy, aby przepisy prawa z każdej niemal gałęzi były zgodne z instrukcjami z Brukseli. Gdy tylko była szansa, staraliśmy się czerpać dla Polski korzyści finansowe. Przed akcesją było to możliwe za pośrednictwem środków PHARE i SAPARD. Brałem wówczas udział w pracach w sektorze rolnictwa i rozwoju wsi. To było bardzo ciekawe doświadczenie. Instytucją, która w tym czasie przygotowywała się do przekazywania środków rolnikom oraz na rzecz rozwoju wsi w innych projektach niż dotacje bezpośrednie, była Agencja Modernizacji i Restrukturyzacji Rolnictwa. Realizowaliśmy wtedy projekt mający na celu dostosowanie jej do roli agencji płatniczej.

Nasze trzy pierwsze lata w Unii Europejskiej (2004-2006) to było wejście w trwającą już perspektywę finansową. Nie mieliśmy zbyt dużego doświadczenia (prócz tego związanego z korzystaniem ze środków przedakcesyjnych) i wpływu na wielkość funduszy strukturalnych. Jak ten pierwszy egzamin zdały samorządy wojewódzkie, które pośredniczyły w realizacji ZPORR?

Perspektywa rozpoczęła się trochę wcześniej niż przed majem 2004 r., kiedy Polska wstąpiła do Unii Europejskiej. Mieliśmy do dyspozycji stosunkowo skromne środki finansowe, ale dobrze je wykorzystaliśmy. Już wtedy dokonywano alokacji regionalnych dla województwa mazowieckiego. Na samym końcu tej perspektywy rzutem na taśmę ogłaszaliśmy konkursy na projekty z zakresu modernizacji służby zdrowia. To było mocne posunięcie – niemal w ostatniej chwili udało nam się wdrożyć te projekty, wnioskodawcy zdołali je zrealizować, a my wypłaciliśmy środki mazowieckim instytucjom służby zdrowia.

 

 

Zdaliśmy ten egzamin?

Oczywiście, że tak! I to był trudny egzamin, a na Mazowszu podwójnie trudny, bo najpierw wyznaczyliśmy sobie niełatwe zadanie utworzenia osobnej instytucji do absorpcji środków unijnych, czyli Mazowieckiej Jednostki Wdrażania Programów Unijnych (MJWPU). I dopiero wtedy zaczęliśmy się przygotowywać do wdrażania Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Mazowieckiego wykorzystującego środki z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. Europejski Fundusz Społeczny był wtedy jeszcze poza zasięgiem Mazowsza jako Instytucji Zarządzającej. Wydatkowaliśmy środki jako Instytucja Pośrednicząca, a zasady określało wówczas Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, które było Instytucją Zarządzającą. Utworzenie MJWPU jako Instytucji Pośredniczącej wiązało się ze zdobyciem różnych certyfikacji. Drugim elementem, który miał wpływ na opóźnienie, było to, że Mazowsze jest dużym regionem. Przyznano nam wówczas największą w Polsce alokację, więc rozpędzenie się w kontraktowaniu środków zajęło nam trochę czasu. Mazowsze rozpędza się wolno, ale jak już się rozpędzi, nic nie będzie w stanie go zatrzymać! I tak się stało. Perspektywa finansowa została zrealizowana przez nasz region w stu procentach, a efekty tego możemy podziwiać na każdym kroku.

Od okresu programowania 2007-2013 województwa aktywnie uczestniczą w kształtowaniu polityki spójności. Jakie są tego zalety?

Na Mazowszu zaobserwowaliśmy pewien dualizm rozwojowy. Warszawa z najbliższą okolicą rozwija się bardzo mocno, dynamicznie. O wiele gorzej sytuacja przedstawia się w pozostałych subregionach. Dostrzegaliśmy to znacznie wcześniej, już w perspektywie 2007-2013. Staraliśmy się, aby subregiony zewnętrzne, czyli siedlecki, radomski, płocki, ciechanowski i ostrołęcki, mogły być wspierane we wszystkich priorytetach RPO, czyli z udziałem EFRR. Z kolei Program Operacyjny Kapitał Ludzki, finansowany z EFS, miał na celu wspieranie biedniejszych regionów, co przekładało się na pomoc kierowaną do samorządów i beneficjentów z tych obszarów. Było to dla nich bardzo korzystne.

Warszawa jest parowozem mocno pędzącym do przodu, nie do zahamowania (oczywiście nikt nie chce przystopować rozwoju stolicy), ale różnica w zamożności między subregionami niestety się pogłębia. A chcemy, żeby biedniejsze subregiony nadrabiały dystans dzielący je od Warszawy. Temu sprzyja polityka spójności. W obecnej perspektywie 2014-2020 staramy się wesprzeć subregiony, tworząc w każdym z nich Obszary Strategicznej Interwencji (OSI). Uruchomiliśmy w nich Regionalne Inwestycje Terytorialne (RIT), w których specjalne pieniądze zostały przeznaczone na zmniejszanie dysproporcji między centrum a subregionami. Temu służą określone działania w obecnym RPO. To jest trudne, ale przynosi wymierne efekty.

Kolejną inicjatywą samorządu województwa uwzględniającą priorytety polityki spójności jest podział Mazowsza na dwa obszary statystyczne. Od 1 stycznia 2018 r. obowiązuje w naszym województwie podział statystyczny na subregion stołeczny, obejmujący Warszawę z przylegającymi dziewięcioma powiatami, i mazowiecki region regionalny z pozostałą częścią województwa. Ta decyzja w przyszłości powinna przynieść zróżnicowanie strumienia środków finansowych dla regionu: większe pieniądze inwestycyjne dla subregionów zewnętrznych, trochę inne dla Warszawy, w której – jako obszarze bardziej rozwiniętym – pewne zadania nie będą mogły być wspierane. Nowy podział statystyczny ma być korzystniejszy przede wszystkim dla subregionów zewnętrznych.

 

Panuje powszechna opinia, że fundusze na lata 2014-2020 są trudniejsze do wykorzystania. Na jakim jesteśmy etapie w realizacji obecnego RPO?

Wykorzystanie środków w obecnej perspektywie jest zdecydowanie bardziej złożone niż w poprzedniej, chociaż wszyscy mówią o ułatwieniach, uproszczeniach, zwłaszcza dla beneficjentów. Perspektywa 2014-2020 ma wiele ograniczeń, które zostały z góry narzucone przez Komisję Europejską. Są koncentracje wydatków na określone branże, obszary. Wyznaczone są również minima, które musimy przeznaczyć na pewne działania, i maksima, których nie możemy przekroczyć. Na przykład dotyczy to dróg – określony jest stosunek dróg lokalnych do wojewódzkich, dróg w ogóle – do transportu całościowego, czyli kolejowego i drogowego. Te warunki zostały narzucone przez Komisję Europejską na Instytucje Zarządzające. A z drugiej strony, mamy ograniczenia i wymagania stawiane pośrednio przez Instytucję Zarządzającą beneficjentom. Obecna perspektywa nie jest łatwa. Na Mazowszu tym trudniejsza, że mamy kilka OSI wokół miast subregionalnych. Każdy ma swoje potrzeby. Są one niemałe, ponieważ rozwój tych obszarów to jest w sumie 60% średniej unijnej przy 150% całości obszaru Mazowsza. A konkurencja jest, nikt nie ma więc gwarancji, że oczekiwane środki zostaną skierowane na konkretne projekty. One muszą rywalizować w konkursach. I oczywiście: wygrywają najlepsze. Niemniej powoduje to, że środki, które mogą trafić do tych obszarów, są ograniczone. To jest tak naprawdę największy kłopot Samorządu Województwa Mazowieckiego, że nie możemy wesprzeć wszystkich.

Dodatkowy problem w obecnej perspektywie finansowej wiąże się z możliwością wydatkowania środków z EFS, zwłaszcza na wspieranie osób bezrobotnych, zwalczanie wykluczenia społecznego. Tutaj trudnością stało się znalezienie beneficjentów przez powiatowe urzędy pracy, bo one są pośrednikiem w tej sprawie. Bezrobocia wokół Warszawy właściwie nie ma. Dzisiaj to pracodawca szuka pracownika. Możemy ten fakt zaobserwować, np. jadąc drogą i widząc ogłoszenia zakładów pracy o wakatach. Rekrutacja uczestników do projektów to bardzo duży problem, ponieważ mamy wydzielone środki na konkretne działania i nie możemy się z tego wywiązać. Mamy trudności z osiągnięciem stosownych wskaźników, które sobie narzuciliśmy w negocjacjach z KE jakiś czas temu. Tymczasem sytuacja w ciągu ostatnich dwóch, trzech lat bardzo się zmieniła. Oczywiście, z tymi sytuacjami musimy sobie poradzić.

Kolejnym elementem, który ogranicza możliwość wydatkowania unijnych pieniędzy, są postępowania przetargowe. Dotyczy to głównie projektów infrastrukturalnych. Mamy z tym problem. Po pierwsze, nie ma wykonawców, bo swoje kalendarze mają zapełnione na kilka miesięcy do przodu. Oczywiście, ma to związek z boomem inwestycyjnym, nie tylko unijnym, ale również z dobrą sytuacją inwestycyjną w kraju. Niemniej jednak ta sytuacja powoduje, że liczba wykonawców jest ograniczona. A jeżeli na rynku jest mało wykonawców, ceny rosną, i to bardzo mocno. Dochodzi do tego, że w stosunku do kwot zakładanych w kosztorysach inwestorskich, sporządzonych zgodnie z obowiązującymi przepisami, oferty są wyższe o 100, 130, 170, a nawet 200%. Jest to więc naprawdę ogromna różnica i nie zawsze można się zgodzić z takim wzrostem cen. Dlatego przetargi są unieważniane, a tym samym z powodu braku środków realizacja inwestycji jest opóźniana.

Jakie największe sukcesy i wyzwania kojarzą się Panu z realizacją RPO WM?

W obecnej perspektywie jesteśmy na półmetku wdrażania środków europejskich. Wszystko jest w toku, trwa. Wiele konkursów już zostało zakończonych, podpisaliśmy tysiące umów, ale te zadania nie zostały sfinalizowane przez beneficjentów. Tak naprawdę wymiarem sukcesu jest zrealizowana, a nie zakontraktowana inwestycja. Natomiast poprzedni okres programowania obfitował w wiele zadań, które zostały wykonane, pomimo pojawiających się problemów – zarówno organizacyjnych, jak i finansowych. Beneficjenci bardzo się starali i osiągnęli sukcesy. Dla przykładu podam projekt „Internet dla Mazowsza”, który był największym w Europie kontraktem regionalnych programów operacyjnych w poprzedniej perspektywie finansowej. Poza tym powstało wiele dróg wojewódzkich, a na same drogi lokalne wydaliśmy około miliarda złotych. Wsparliśmy również wiele instytucji kultury, chociażby Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu czy skansen w Radomiu. W ramach projektu „Matecznik Mazowsze” zbudowana została siedziba Zespołu Pieśni i Tańca „Mazowsze”. W niemal każdej branży mieliśmy sukcesy.